Powrót na Blog ... 2010-01-11 23:58:02

A my już po 15.08….no i od tej pory nic na blogu nie pisałam . Wiele osób pytało, co się wydarzyło, a ja jakoś nie byłam w stanie pozbierać myśli i co ważniejsze „poczuć w sercu” tego, co się właściwie wydarzyło w Nowej Zelandii….Dopiero kilka dni temu zaczęłam odczuwać, że już mogę podzielić się tym, czym było w moim mniemaniu to doświadczenie…mam nadzieję, że będę w stanie (bo czasu też mi brak tak jak pewnie nam wszystkim) zasiąść przed komputerem, by stworzyć wiarygodny przekaz z tamtejszych wydarzeń, które przecież nie zakończyły się na Nowej Zelandii…

To taka krótka notka na temat mojego prawdopodobnego powrotu na blog z doświadczeniami ostatnich miesięcy. Piszę "prawdopodobnego", gdyż wszystko, co się obecnie dzieje wokół nas, jest tak bardzo zapętlone i wielokroć niespodziewane (jak to w chaosie), że trudno coś orzec w tym czasie "na pewno"... no i własnie o tych tzw. "pętlach chaosu" też mam zamiar napisać przy najbliższej okazji...

A więc witam Was Wszystkich ponownie na blogu ! 


 

skomentuj (6)

Zmiana Świadomości Planetarnej 2009-08-04 01:52:47

Zanim udam się w podróż do Nowej Zelandii, czyli zanim za kilka godzin dosiądę srebrzystych skrzydeł, by spędzić w chmurach jakieś 12 godzin i zgubić 1 dzień życia (dokładnie 19 godzin, które różnicują „czas” pomiędzy Stanami, a Nową Zelandią), postaram się dokonać pisemnego skrótu tego, co już zostało ujawnione światu i co powinno dotrzeć do Was jak najszybciej, byście mogli dokonywać własnych wyborów .... 

Te słowa stanowią swego rodzaju podsumowanie zapowiedzi zebranych od różnych antycznych cywilizacji, rdzennych mieszkańców wszystkich kontynentów .... a także owoc mojej kilkumiesięcznej pracy i szerokich kontaktów z tymi, którzy chcieli dzielić się ze mną swoją wiedzą. 

Weszliśmy w czas szaleńczych zmian .... Wszystko ulega przyśpieszeniu ... Jesteśmy (choć będzie to bardziej widoczne w niedalekiej przyszłości) świadkami ogromnych, wręcz niewyobrażalnych zmian ewolucyjnych : zmiana biegunów magnetycznych ziemi, globalne zmiany planetarne i astronomiczne (oczywiście nie poruszane na publicznym forum ogólno światowym) okres kompletnych ciemności, który ma trwać 30 godzin (ma nastąpić taka ciemność, jakbyśmy doświadczali bycia niewidomym) – zmiany te mogę wydarzyć się w przedziale czasowym „od teraz do 2015 r.” Nastąpi okres totalnego chaosu.

Co robić, kiedy to nadejdzie : najważniejsze – nie bać się, zaufać Stwórcy, wejść w medytację czy też głęboki stan relaksu (stan, który pozwoli nam zachować „zimną krew”), przeczekać w spokoju ciemność, która zapanuje na całej Ziemi bez wyjątku. Po tym okresie totalnych ciemności, znów przyjdzie Światło. 

Tak będziemy doświadczać kwantowego przeskoku z Dualnej Świadomości, do Świadomości Jedności. Świadomość Ego przestanie istnieć. Świadomość Jedności oznacza, że wszystkie stworzenia, w tym świat roślin i zwierząt, będą odczuwać jedność, tożsamość/bycie tym samym ze wszystkim, co istnieje. Zniknie podział na Ja – Ty. 

Wszystko to brzmi niewiarygodnie, lecz nie jest niczyją intencją zastraszanie. Ważne jest jednak przygotowanie ludzi na nadchodzące wydarzenia, gdyż sytuacje z zaskoczenia wydają się dużo groźniejsze i powodują panikę. Będąc świadomi nadchodzących zmian, możemy spokojniej obserwować ich manifestację. Nie trzeba się martwić „a co mam robić, jeśli nie potrafię medytować” lub „może trzeba znaleźć bezpieczne miejsce, np. wybudować schron podziemny czy coś w tym rodzaju” ... Nic nie trzeba robić, nigdzie nie trzeba uciekać ani szukać nowego, bezpiecznego miejsca na Ziemi. W odpowiednim momencie powróci do nas cała Pamięć, i będziemy dokładnie wiedzieli, co robić. Najważniejsze jest, by znaleźć to bezpieczne miejsce w sobie, w głębi swojego Serca, kompletnie zaufać swojemu Wyższemu Ja, czy też Stwórcy (w zależności od tego, w co wierzymy, co bardziej do nas przemawia). Pomocne w osiąganiu tego wewnętrznego spokoju mogą okazać się różne techniki medytacyjne (zapoznaj się np. z Medytacją Serca). Ważne jest, by nawiązać bardzo bliski kontakt z Matką Ziemią, by stać się z Nią Jednością. Jakkolwiek, nie musisz zmieniać swojego dotychczasowego życia, miejsca zamieszkania, pracy, partnera itd. , chyba że dokonanie zmian podpowiada Ci twoje własne Serce, czy też tzw. intuicja (zważaj jednak na to, by nie były to podpowiedzi Ego, jako że łatwo popaść w Jego pułapkę i stać się ofiarą Jego podpowiedzi). 

Okres
od 15 sierpnia 2009 do 20 lipca 2010 zapowiada się niezwykle energetycznie. 15 sierpnia 2009 (jakże wkrótce !) nastąpi kolosalna zmiana w Energetyce Ziemi, co może zamanifestować się nagłym przeskokiem w Świadomości. Na ten okres przygotowywaliśmy się od dawna. W tym czasie będziemy uczestniczyć w ceremoniach prowadzonych przez Waitaha (o których pisałam w poprzednich notkach), w Nowej Zelandii. W wydarzeniu tym weźmie udział ponad 100 osób ze wszystkich stron świata. Ceremonie, o których wspominam, są ściśle związane z Ewolucyjną Transformacją, mają miejsce co 13,000 tysięcy lat, a więc będziemy świadkami Wielkiego Wydarzenia.

Wydarzenia związane z wcześniejszym przeskokiem świadomościowym, wielką ewolucyjną transformacją, która miała miejsce za czasów antycznej Atlantydy, doskonale pamiętają potomkowie Atlantydów, dzisiejsze plemiona Kogi (Kolumbijska społeczność, o której pisałam we wcześniejszych notkach), Hopi (z płn. Ameryki ), Majowie (mieszkańcy Meksyku, Belize). Waitaha sięgają korzeni jeszcze starszych dziejów, związanych z antyczną Lemurią. Oni również pamiętają okres Transformacji. Te wszystkie informacje znajdują się w ich pokoleniowych przekazach. 

Większość z tych informacji, które przekazałam Wam w tych kilku słowach, Drunvalo poruszał podczas wywiadu na żywo w Ezo TV, który odbył się 29 Lipca br., a o którym podawałam informacje na wcześniejszym blogu. W dalszym ciągu, można posłuchać tego wywiadu, wykupując e-ticket za ok.20 $. (sprawdź informacje na blogu, w notce „Live Event : Drunvalo Melchizedek”). W programie Dru mówił o wielu innych fascynujących rzeczach, toteż zapraszam Was do wysłuchania. Jak sam Drunvalo powiedział, informacje, które podawał w tym wywiadzie, być może nie brzmią zbyt optymistycznie, ale w następnym programie (którego daty jeszcze nie znam), ma być znacznie lepiej … wówczas będzie mówił o Zmianach Planetarnych, w ich bardzo bardzo pozytywnym kontekście. 

Już za naszych czasów doświadczymy, co znaczy, że „nic nie będzie takie jak dotychczas”, nic nie będzie „normalne”, w naszym pojmowaniu „normalności”. 

Wow ! Jak o tym piszę, to przechodzą mnie ciarki. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, ile kontrowersji może wzbudzić ten przekaz. No cóż, jestem tylko przekaźnikiem wiedzy, którą zdobyłam na drodze swojego życia. Wierzę, że każdy ma swoje przeznaczenie. Moim przeznaczeniem, jest dzielić się tym, co zostało mi dane, a co uważam za wartościowe dla każdej istoty.

W Miłości opuszczam was na jakiś czas (nazywam go „organicznym czasem” tj. nie posługującym się zegarkiem, choć korzystającym ze wskazówek), by ponownie połączyć się z Wami, już z innej rzeczywistości … 
 


Tagi: zmiana planetarna, ewolucyjna transformacja, przeskok kwantowy

skomentuj (3)

Przesłania Waitaha Nation 2009-08-02 04:22:42

Zacznijmy śnić nową rzeczywistość . . . wykreujmy świat, jakiego pragniemy ... świat wypełniony miłością, radością, obfitością, zdrowiem ... stwórzmy świat, który nie jest dualny, którego źródło mieści się w świętym zaułku twojego Serca... 

W poprzedniej notatce pisałam o wyprawie na ląd Aotearoa, spotkaniu Waitaha i wspólnym śnieniu przyszłej rzeczywistości ...Tak więc wyśniliśmy z Waitaha wspólny sen, ale o tym jakie to miało znaczenie, dowiedzieliśmy się znacznie później, podczas następnych dni naszej podróży. Oczywiście niektórzy mają to szczęście, że do nich informacje docierają znacznie szybciej ... Mam tu na myśli naszego Dru, bez którego ta wyprawa nie miała by szans zaistnieć. 
Tego popołudnia, główna postać wśród „Grandfathers” – Barney Ruka, wyprowadził Dru w pole. Brzmi zabawnie ... a to, o czy na tym polu się dowiedział brzmi zdecydowanie niewiarygodnie ! I znów niestety muszę stwierdzić, że ta wiedza nam się jeszcze nie należy. Podczas wspólnego spaceru, Barney wyjawił Drunvalo odwieczną tajemnicę Waitaha, która niesie z sobą przekaz, którego manifestacja zmieniła by świat na zawsze. Wiedza, która została przedstawiona Dru obejmuje przesłania z dalekiej przeszłości. Ważną częścią tej tajemniczej układanki jest przekaz o zrównaniu dnia z nocą. Według przepowiedni Waitaha kluczowym momentem w historii ma być data 15 Sierpnia 2009. Czas ten zbliża się milowymi już krokami. Być może, to co się wydarzy, nie zostanie odnotowane przez żadne media, ani też nie przykuje ogólnej uwagi publicznej. To nie ma znaczenia. Ważne jest, że cokolwiek się wydarzy, a co zostało przepowiedziane tysiące lat wstecz, musi mieć wpływ na dalszą naszą rzeczywistość. Ponieważ mam ten przywilej uczestniczenia w wyprawie na tajemniczy ląd, by wziąć udział w ceremoniach zapowiedzianych na ten czas przez Waitaha, to żywię nadzieję, że będę wam w stanie przekazać bynajmniej to, co mi samej zostanie ujawnione. I być może nie będzie to odsłonięcie całej tajemnicy, ale zapewne jej skrawek zostanie nam pokazany. Według słów Barneya w tym dniu rozpocznie się Nowy Sen Ludzkości, sen, który jest niemal identyczny z przesłaniem antycznych Majów. Sen, który zapowiada, że „Niebiosa staną otworem, a my ujrzymy naszych kosmicznych braci i siostry”. Cokolwiek by miało to oznaczać, zdecydowanie nie jest to prosty przekaz, jak chociażby „Ameryka będzie miała czarnoskórego prezydenta” (choć i w to do niedawna trudno było uwierzyć).  

Dzięki wspólnie wyśnionej z Waitaha przyszłości, dalsze nasze podróżowanie po Aotearoa stanowiło serię ceremonii i odsłony kulturalnej tej prastarej rodziny. Według Waitaha, wspólny sen, który stanowi kluczowy element ceremonii, daje nowo przybyłym przywilej zaistnienia jako Rodzina Waitaha. Od tej więc pory cała nasza wielonarodowościowa grupa stała się członkiem rodziny Waitaha. Wszyscy poczuliśmy się szczerze zaszczyceni takim wyróżnieniem, jako że byliśmy jedyną międzynarodową i na dodatek tak liczną grupą, którą Waitaha przyjęli do swojego grona. Kilka dni później, 20 lutego, uczestniczyliśmy w ceremonii, która jak się później dowiedzieliśmy, ostatni raz miała miejsce 13,000 lat temu, a następna tego typu ceremonia odbędzie się dopiero za następne 13,000 tys. lat. Oczywiście, że brzmi to niewiarygodnie, ale Serce mówi, że jest to prawdziwe. 

Ceremonia ta, której nazwa brzmi bardzo poetycko „Uwalnianie Woni Kwiatów” (Releasing of the Fragrance of the Flowers), miała miejsce w jednym z najświętszych miejsc Aotearoa, the Crosshouse of Meringa Te Kakara. Jeśli spodziewacie się usłyszeć ode mnie, że było to niezwykle urokliwe miejsce, to niestety muszę was rozczarować. Cała wyspa Nowej Zelandii jest zdecydowanie cudnym zakątkiem świata, jednakże miejsce do którego dotarliśmy na ceremonię – jedyną w ciągu 13,000 tysięcy lat – nie charakteryzowało nic szczególnego. Powiedziałabym, że było ładnie, wzruszająco, bo przypominało mi, jedno z wielu wiejskich krajobrazów polskiego Mazowsza. Pole, a na nim pasące się owce. I my, nieświadomi świętości tego miejsca – jako, że Waitaha mają to do siebie, iż swoje tajemnice ujawniają dopiero „po czasie”, jak już niewiele można zdziałać, by „naprawić błędy”. Mam tu na myśli poprawność stosowania się do pewnych ceremonialnych protokołów, czy chociażby podejście z większym szacunkiem i zrozumieniem, do doświadczeń, których byliśmy bezpośrednimi świadkami. Tak więc miejsce ceremonii, stanowiło puste pole, ze śladami starych fundamentów, a raczej wypalonej w tym miejscu przestrzeni. Powiedziano nam, że w miejscu ceremonii stał kiedyś drewniany budynek w kształcie krzyża. Na ceremonię składało się wiele elementów, których nie będę tutaj szczegółowo opisywać. Odniosę się jedynie do kluczowego momentu, kiedy to każdy uczestnik ceremonialnego kręgu miał wypowiedzieć (w swoim ojczystym języku) komunikując z głębi Serca, wizję przyszłości świata. Oczywiście, że przed każdym z nas rysował się piękny obraz, który wyciskał łzy wzruszenia na policzkach wszystkich uczestników. Znaczenie tego wspólnego śnienia na jawie zostało nam ujawnione dopiero kilka dni później, a odnosiło się właśnie do miejsca, w którym staliśmy wypowiadając nasze święte słowa. Waitaha powiedzieli, że śniliśmy w samym „centrum świata”. Pozwólcie, że wam to wytłumaczę. Budynek, który stał kiedyś w tym miejscu, opierał się na wymiarach świętej geometrii, a Waitaha uważali go, za Kosmiczny Uniwersytet. Dokładnie takie same budowle istniały w antycznym Egipcie, i miały takie same przeznaczenie. Ponoć wystarczyło jedynie przebywać w tym budynku, a wiedza sama „schodziła” na studentów. W podwalinach tego budynku został umieszczony kryształ, który umieścili przybyli na Ziemię mieszkańcy Syriusza ! Następna niewiarygodna część układanki. Według dalszych odkrywczych wypowiedzi Waitaha, wkrótce nasi bracia z Syriusza mają ponownie pojawić się na Ziemi (istnieją pewne domysły, że ma się to wydarzyć w sierpniu 2009 roku). Ok, tym razem to już chyba przesadziłam – już słyszę, jak z wielu ust wydobywa się to zwątpienie. No cóż, muszę przyznać, że i ja mam bardzo dużo wątpliwości, jeśli o to chodzi, ale niczemu staram się nie zaprzeczać, ani niczego nie oceniać, bo to nie moje zadanie. Obserwuję, słucham, staram się to robić z otwartym sercem, bo zdaję sobie sprawę, jak niewiele wiem i rozumiem, z tego co zostało ukryte w sekretnej, antycznej wiedzy różnych rdzennych kultur. Tak więc i was zachęcam do wsłuchania się w wasze serca, nie oceniania niczego, jako że oceny powstają w dualnym umyśle. Jedynie w głębi serca istnieje Prawda, a nasze odczucia, a nie przemyślenia, kierują nas ku właściwej ścieżce.  

O wyprawie do Nowej Zelandii, na którą wybieram się już za kilka dni, opowiem przy najbliższym spotkaniu na blogu ... 

Zachęcam wszyskich Was do dzielenia się swoimi refleksjami, spostrzeżeniami itp. w Komentarzach lub w Księdze Gości, albo też w mailu centrum@ajurweda.com




skomentuj (0)

Aotearoa - odkrywanie magicznego lądu 2009-08-01 01:43:53

Następna wolna chwila ... tak naprawdę, to każda chwila jest wolna, choć jednocześnie czymś zajęta…i choć czasu nie ma, to ciągle go brakuje ...to są właśnie pułapki, Maja, w które wpadamy codziennie, w każdej wolnej i „nie wolnej” chwili ...
W tak rozmaicie doświadczanym „czasie”, staram się wykrzesać „wolną chwilę” na podzielenie się z Wami kilkoma słowami, spostrzeżeniami, informacjami, które pojawiają się na mojej drodze ...
Dziś nadszedł moment, bym opowiedziała nieco więcej na temat wspominanej już wcześniej wyprawy do Nowej Zelandii ... na chwilę cofnę się w „czasie” ... 

Ponad dwa lata temu, w listopadzie 2006 roku, zostałam umieszczona na liście uczestników odbywających podróż z Drunvalo Melchizedek do Nowej Zelandii. Tak, odbyło się to w tak właśnie niezwykły sposób. Ta Wyższa Siła sprawiła, że nie angażując mojej lewej półkuli, nie mając pojęcia o celu wyprawy, nie mając nawet na nią „czasu”, zostałam wraz z mężem wpisana na listę jej uczestników. Oczywiście nie było to żadne mistyczne wydarzenie, lecz jedynie Prowadzenie, któremu zupełnie się poddaliśmy, sądzę, że w tamtym czasie, nawet bez większego udziału naszej w pełni świadomej woli. To się po prostu stało. Już w lutym 2007 roku, wylądowaliśmy na ziemi Aotearoa, zamieszkiwanej przez Waitaha Nation. To spotkanie zmieniło kierunek naszej dotychczasowej drogi życia. Stanowiliśmy grupę 58 osób, z 23 krajów świata. Za przewodników mieliśmy rdzennych mieszkańców wyspy, spadkobierców kultury Waitaha, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Niosący Wodę”. Chwile spędzone z nimi, otworzyły nas na zupełnie nowe perspektywy postrzegania rzeczywistości, w której wszyscy żyjemy.  

Waitaha są także znani jako Maorysi, jednakże stanowią oni nieco odrębną grupę rdzennych mieszkańców tej ziemi. Ich historia i prastare przekazy wspominają, że ich przodkowie wywodzą się z czasów Mu czy Lemurii, sprzed ok. 130 000 lat. Po upadku Lemurii, który nastąpił 60 000 lat temu, ich ród odrodził się jako Waitaha. Niestety dzisiejsza nauka nie jest w stanie tego udowodnić, ale ich słowne przekazy, historie wyśpiewywane od pradawnych czasów, utrzymują tę wiedzę przy życiu.

W ogromnym skrócie : ludzie, którzy zaprosili nas na spotkanie z ich kulturą stanowili wielkie olśnienie dla całej naszej 58 osobowej grupy. Pierwsze zaproszenie otrzymał Drunvalo od nieżyjącego już Mak Ruka w 1994 roku. Niestety spotkanie z nim nie doszło wówczas do skutku. Następne zaproszenie do odwiedzenia ich kraju wystosowała królowa maoryska, Tehairangi Ka-ahu, co w tłumaczeniu znaczy „Dolne światło, które otwiera drogę do Niebios”. Niestety i jej nie mieliśmy okazji poznać, jako że odeszła ona na kilka miesięcy przed naszym przybyciem. Po śmierci, jej syn zajął się organizacją naszego pobytu na ich ziemi i gościł nas iście po królewsku. Wśród osób witających nas w tradycyjny ceremonialny sposób, znalazło się 6 mężczyzn reprezentujących starszyznę „Grandfathers” i 6 kobiet, reprezentujących starszyznę „Grandmathers”. Spotkanie z prowadzoną przez Dru grupą było zapowiedziane przez ich przodków wiele lat wstecz, za czasów wcześniejszych pokoleń. Było jednak dla nich tak ważne, że czekali na nasze przybycie z utęsknieniem. Miało ono stanowić zapowiedź nadchodzącego Nowego Świata, o którym to także wspominają wszystkie prastare kultury. Spodziewając się naszego przybycia, Waitaha nie byli jednak przekonani, czy to na pewno chodzi o naszą grupę, choć wiele znaków na to wskazywało. By upewnić się, że to właśnie nas oczekują, postanowili przespać z nami „wspólny sen”. Warto w tym momencie zaznaczyć, że Waitaha, jak też inne rdzenne ludy Australii i innych kontynentów, traktują senną rzeczywistość tak samo „rzeczywiście” jak codzienne życie, jeśli nawet nie bardziej. Ze snów odczytują przesłania, które traktują niezwykle poważnie. „Ja śpię, ale moje serce nie”. Waitaha wierzą, że w sercu właśnie odbywa się kreowanie rzeczywistości, tej pozbawionej dualizmu, tego co dobre i co złe. W sercu istnieje tylko to, co dobre. Sny powstają w prawej półkuli mózgowej, która tak jak i lewa półkula, nigdy nie zaprzestaje wysyłania impulsów nerwowych. To jest naturalny stan żywej istoty. Tak jak oddech, nigdy nie zaprzestaje, ani w dzień, ani w nocy. Śnienie nie odbywa się jedynie w nocy, jak śpimy. Śnimy też na jawie, za dnia, i to jest tak samo realne jak sny podczas nocnego spoczynku. 

Tak więc niczego nie świadomi, przespaliśmy wszyscy jeden „rzeczywisty sen”. To było bez dwóch zdań specyficzne doświadczenie. Waitaha zaordynowali położenie całej naszej grupy w jednym pomieszczeniu, w obszernej sali stanowiącej główną część budynku, w którym odbywali swoje ważne narady i różnego typu spotkania kulturalne. Budynek ten stanowił też swojego rodzaju sypialnię, w której Waitaha i Maorysi śnili wspólnie przyszłą rzeczywistość. Wszyscy zostaliśmy ułożeni na materacach, na podłodze, przylegając do siebie jak sardynki, czując na sobie oddech osoby leżącej obok nas. Cała podłoga stanowiła kolorowy dywan ponad 70 ciał, z których wydobywały się najróżniejsze nocne odgłosy ! Co dziwne nikt z nas nie wyraził sprzeciwu, pomimo tego, że nie znaliśmy głównego założenia tej misternej układanki. O pomyśle na przespanie wspólnego snu dowiedzieliśmy się dopiero następnego poranka, kiedy to Waitaha, z szerokim uśmiechem na twarzy powiadomili nas, że oto jesteśmy tą wybraną grupą ludzi z różnych stron świata, na którą czekali od wielu pokoleń. I o tym właśnie dowiedzieli się poprzez wspólnie wyśniony sen ! Rewelacja ! To był dla nas zadziwiający poranek, jak też każda następująca po sobie chwila w ciągu całego dnia. 

Otóż okazało się, że ci, jak nam się z początku mogło wydawać prości ludzie, znali więcej języków niż ktokolwiek z nas, posługiwali się tak poetyckim i oksfordzkim językiem angielskim, jakiego nie powstydził by się Szekspir, ani żaden z obecnie żyjących przedstawicieli angielskiej literatury. Każdy z „Grandfathers” i każda z „Grandmathers”, mieli ukończone co najmniej po trzy fakultety z Astronomii, Fizyki Kwantowej, Biologii Molekularnej, Anatomii, Matematyki, Historii Świata i czegokolwiek więcej, co by mogło przyjść do głowy. Oczywiście brzmi to niewiarygodnie, ale cóż, cała nasza podróż była umieszczona w „niewiarygodnej rzeczywistości”. 

Z ich opowieści dowiedzieliśmy się, skąd pochodzimy jako ludzkość, dokąd zmierzamy, jaki jest cel naszego pobytu na Ziemi ... jako, że nie jest to nasze pierwotne miejsce, ani też ostateczne miejsce naszego przeznaczenia ... Waitaha mówili językiem Serca, co w większości oznaczało posługiwanie się ich rdzennym językiem, który nie wywodzi się z umysłu, a więc jest trudno przekładalny na język, którym posługujemy się w obecnych czasach, niezależnie od kraju. Waitaha podkreślali, że dzisiejszy człowiek wierzy w to, co jest na zewnątrz niego samego, i przyjmuje to za jedyną prawdę, myśląc również, że i gwiazdy i planety są gdzieś nieosiągalnie daleko. Ale to wszystko, to iluzja. Według nich, jak też wedle Kogi z Kolumbii, (o których pisałam już na blogu) czy antycznych hinduskich mistrzów, nie istnieje dosłownie nic na zewnątrz nas, co nie zostało wykreowane wewnątrz. Zewnętrzna rzeczywistość, którą znamy, istnieje jedynie jako hologram wytworzony z naszego umysłu. 

Eureka ! Czyż to nie olśniewające odkrycie ? ! Całe twoje życie, to wytwór twojej kreacji, tego, jak układasz swoje myśli. Tak właśnie, to wytwór twojego umysłu, jako że my, dzisiejsi przedstawiciele ludzkiego gatunku, nie potrafimy tworzyć z serca, gdzie istnieje tylko dobro. Nauczyliśmy się tworzyć z umysłu, a pamiętajmy, że umysł jest dualny. Cudownie jednak odkryć na nowo, że wszyscy kiedyś potrafiliśmy tworzyć z serca, a więc wystarczy tylko przypomnieć sobie jak to działa i zacząć to stosować  ... Hm, i tu właśnie wkracza umysł – czy oby nie przesadzam, czy oby na pewno potrafię kreować z Serca? Czyżby to było możliwe i takie proste  ...

Cd. swojej opowieści będę kontynuować na następnych stronach bloga, byś mógł/mogła złapać nieco oddechu ... a to co zostało nam przekazane, zaprawdę wstrzymuje dech w piersiach ...  


Tagi: czas, świadome śnienie, nowa zelandia, maorysi, waitaha, drunvalo, lemuria

skomentuj (2)

„Nasza Religia jest tradycją naszych przodków” 2009-07-31 21:12:46

Z drogi, która pojawiła się niespodziewanie ... A właściwie z jej fragmentu, na którym niespodziewanie się znalazłam, bo droga jest ta sama od początku mojego istnienia ...Wędruję często zadając sobie pytanie : jak to jest, że pojawiam się w tak różnych miejscach, tak od siebie oddalonych przestrzennie, w większości nie planując ich i doświadczeń, które mnie tam spotykają ? Jak to się dzieje, że zawsze znajduję się w najwłaściwszym dla siebie miejscu i o najwłaściwszym dla siebie czasie (oczywiście najczęściej nie zdając sobie z tego sprawy w danym momencie)? Odpowiedź musi być jedna : jest wyższa siła, którą ludzie na różnych kontynentach, pod różnymi szerokościami geograficznymi, zwykli nazywać Bogiem ... to właśnie ta Siła, porusza moim ciałem, moją duszą, prowadząc mnie po ścieżkach, o których wcześniej nie mam pojęcia, wprowadza mnie w sytuacje, dzięki którym wzrastam, z każdą chwilą coraz głębiej doceniając tę Boską Naturę ... tę Boską Iskrę, którą wszyscy mamy w Sobie ...

Tak więc niespodziewanie znalazłam się w północnej części Stanów, na wyspie Bainbridge, w niedalekiej odległości od Seattle ... A właściwie to miejsce było nawet zaplanowane i mieściło się w programie mojej podróży. Jednakże miejsce, z którego teraz piszę, było poza planem ... Port Townsend, Acustic Blues Festiwal…Znalazłam się na największym muzycznym wydarzeniu, można by rzec akademickim, jako że jest to tygodniowa szkoła dla mniej i bardziej utalentowanych bluesmen’ów i nie tylko, o różnej rozpiętości wiekowej. Mistrzowie bluesa zjeżdżają tu z całego świata od wielu lat, szerokie grono z Czarnego Lądu, by utrzymać przy życiu najstarsze korzenie tej czarnej muzyki. Najstarsza gwiazda festiwalu ma 93 lata i nadal jest w świetnej formie (jak na swoje lata).

Ale ale, to właściwie nie sam festiwal i moje na nim się pojawienie stanowiło dla mnie niespodziankę, a raczej wydarzenie, które temu festiwalowi, nader niespodziewanie towarzyszy ...  Spotkanie z 500 rdzennymi mieszkańcami Płn. Ameryki, którzy jak co roku, uczestniczą w największej Plemiennej Wyprawie Kajakowej (to bardziej tradycyjne łodzie), Tribal Canoe Journey ... Tematem przewodnim tegorocznej przeprawy jest „Nasza Religia jest tradycją naszych przodków”. W tym roku wyprawa kajakowa obchodzi swoje 20 lecie, gromadząc przedstawicieli wszystkich plemion zamieszkujących tereny północno-zachodnich stanów Ameryki Płn. i Kanady. Szacuje się, że w tego rocznej wyprawie bierze udział 12 000 osób, rdzennych mieszkańców tego lądu. Jednym z przystanków na ich trasie jest właśnie Port Townesend, gdzie na ogromnym polu kampingowym, przy którym znajdują się domy, zamieszkiwane na czas festiwalu przez mistrzów bluesa (między innymi i przez nas), uczestnicy kajakowej wyprawy mają jednodniowy postój. Będziemy więc bezpośrednimi świadkami ich tradycyjnych tańców, śpiewów i muzyki wykonywanej na różnych mniej i bardziej znanych tradycyjnych instrumentach. Będzie można też podziwiać stroje wywodzące się z różnych indiańskich kultur. Dla wszystkich uczestników festiwalu będą też serwowane ich tradycyjne dania i napoje .. Wow ! Zapowiada się niesamowicie. Jestem przekonana, że Duch Plemienny Przodków również się zamanifestuje w różnej postaci. Energię tę mam zamiar zabrać ze sobą na spotkanie z rdzennymi mieszkańcami Nowej Zelandii, na które wyruszam już za kilka dni. Na spotkanie z Maorysami (dokładnie WAITAHA NATION) zostaliśmy zaproszeni już ponad 2 lata temu, podczas naszej ostatniej u nich wizyty, którą odbyliśmy z Drunvalo Melchizedek. Podróż zapowiada się fascynująco i mistycznie, ale o tym napiszę na następnym blogu  ... 

W między czasie ślę miłosne promyki energii do wszystkich wspaniałych Boskich Iskierek ... 


skomentuj (0)

Drunvalo Melchizedek „2012 – przekazy z serca” 2009-07-31 21:07:17

Tym razem chcę Was zaprosić na fascynujący film z Drunvalo Melchizedek „2012 – przekazy z serca”. Jest to raczej forma wywiadu z Dru. Szczerze porusza serce, choć i umysł musi się nieco powysilać, gdyż wiedza jaką dysponuje ten człowiek, wymaga dużej koncentracji na przedstawiany temat. Drunvalo jest chodzącym fenomenem, a raczej „wchodzącym”, gdyż jak wiemy z różnych przekazów, jest on tzw. „walk-in”, czyli istotą, która „weszła” czy też wcieliła się w ciało innego człowieka. Hm, wiem, to brzmi niewiarygodnie ! Zaproszenie na wspólne oglądanie filmu dotyczy niedalekiej przyszłości, wrześniowej lub październikowej daty, choć jeszcze nie konkretnej. Jeden z przewidywanych terminów transmisji filmu (z tłumaczeniem na język polski) to 10.10., wieczorną porą, Warszawa lub jej obrzeża. 

Póki co, zapraszam na zaglądanie na bloga, na którym w swoim czasie, pojawi się konkretny termin transmisji. Informacji można też poszukiwać na www.ajurweda.com.  




skomentuj (0)

Ukryte sprawy 2009-07-28 01:39:26

 

Mam kilka ciekawych linków dla was. Warto w nie zaglądnąć. Podsyła mi je czasem "niesamowity poszukiwacz niesamowitości" :

Poświęć godzinkę (no może  nieco więcej) na odsłuchanie tego: http://www.ukrytesprawy.org/nowe%20filmy.html

Sorki za błąd w tytule ostatniej Notki....

 

skomentuj (0)

Zmiany planetarne a zjawiska astonomiczne 2009-07-27 20:54:16

W wolnej chwili … wysoko w chmurach, w drodze powrotnej z ziemi słonych skał, Arizony, do nieco chłodniejszych regionów północnych Stanów, Seattle. Tu, na wysokościach, przychodzą różne refleksje, którymi chcę się z wami podzielić. 
Cofnę się do daty 22 lipca, kiedy to doświadczaliśmy bardzo specyficznego zjawiska astronomicznego. Zaćmienia słońca nie są rzadkością, jednakże ostatnie zaćmienie miało w partnerstwie specyficzne ustawienie ziemskiego księżyca ze słońcem, które to na pełne sześć minut ustawiły się w równej linii. Takie zjawisko zapowiada (choć nie pytajcie mnie, skąd to wynika) pojawienie się poważnych trzęsień Ziemi, w jakimś regionie świata. O trzęsieniach Ziemi towarzyszących takiemu zjawisku zaćmienia, spekulowano już dużo wcześniej. Z początkiem tego roku czytałam na ten temat kilka interesujących artykułów i raportów dotyczących zmian zachodzących na naszej planecie i towarzyszącym im zjawiskom astronomicznym. Na datę 22 lipca lub też bliskich okolic czasowych zapowiadano trzęsienia Ziemi. Nic więc w sumie dziwnego, że dokładnie 22 lipca miało miejsce największe od 80 lat trzęsienie Ziemi w rejonie Płd. Wyspy Nowej Zelandii. Zanotowano skalę trzęsienia na 7,8 Richtera. To oznacza bardzo poważne zmiany tektoniczne. Na szczęście miejsce objęte trzęsieniem stanowi pustkowie, niezamieszkałe przez ludzi, toteż obyło się bez szkody dla mieszkańców wyspy. Jak podaje sejsmolog Ken Gledhill, najbardziej wysunięty na południe cypel wyspy, został przesunięty o 30 cm, w kierunku Australii. Ken Gledhill zatrudniony w GNS Science's "GeoNet", prowadzi projekt zajmujący się monitorowaniem trzęsień Ziemi w rejonie Australii i Nowej Zelandii. W wywiadzie radiowym dotyczącym ostatniego trzęsienia Ziemi, Ken powiedział : “Na skutek trzęsienia zbliżyliśmy się nieco do Australii. Nasz kraj (Nowa Zelandia) ulega deformacjom ziemskim przez cały czas, ponieważ znajduje się na granicy płyt tektonicznych, ale to trzęsienie ziemi, zmieniło położenie naszej wyspy w przeciągu kilku sekund, a nie stuleci. Jest to fenomen na światową skalę.” Eksperci twierdzą, że to nie koniec ruchów tektonicznych i należy spodziewać się następnych trzęsień. 
Ciekawe, że o tym zjawisku nie było mowy w przewodnich międzynarodowych mediach. Dużo mówi się o kryzysie światowym, o wirusie Swine Flu, o konieczności szczepień itp. , tj. o zjawiskach wykreowanych przez rządzące elity. Natomiast o globalnych zmianach planetarnych, do jakich szykuje się nasza ziemia, a nawet jest już na ich drodze, wspomina się niewiele. 
Wracając do zaćmienia : inne źródła (tajne, ale zaufane) sugerują, że tego typu zaćmienie może spowodować podniesienie się skorupy ziemskiej w pewnych rejonach świata o ok. 12 m. . . . przewiduje się poważne trzęsienia Ziemi w Chinach i/lub Japonii, gdzie skutkiem zaćmienia może być przerwanie złączenia czterech płyt tektonicznych w pobliżu Ziemi Wschodzącego Słońca.
Co ciekawe – ostatnie tego typu zaćmienie miało miejsce w 502 A.D., a raporty rzymskie z tego okresu wspominają o poważnych trzęsieniach Ziemi w Palestynie. 

Inne raporty zachodnich, a także rosyjskich naukowców, odnoszące się do zmian zachodzących na naszej planecie i w naszym systemie słonecznym, potwierdzają, że na skutek obecnej aktywności Słońca (Deep Solar Minimum), nasza planeta jest w stanie ryzyka „rozpadu” czy też „przebiegunowania”. Spekuluje się, że możliwości tego rodzaju zmian planetarnych wynikają z wciąż trudno wytłumaczalnego, choć niezwykle silnego działania sił grawitacji wypływających z poza naszego układu słonecznego. Niektórzy naukowcy sugerują, że taka emisja sił magnetycznych może wypływać z tajemniczej Planety X, która to mogła być znana naszym przodkom, jako Planeta Nibiru. 
Aktualny raport Rosyjskich Sił Lotniczych ostrzega przed niezwykle szybko tworzącymi się formacjami „sztormu geomagnetycznego” czy też „burz magnetycznych”, wywodzącymi się znad Afrykańskich Płyt Tektonicznych, które to właśnie spowodowały dwa ostatnio głośne wypadki lotnicze, Air France (zginęło ponad 200 osób) i Yemeni Airways, gdzie ze 153 osób uratowała się cudem 14 letnia dziewczynka. Specyficzne zjawiska tektoniczne w rejonie Afrykańskich Płyt Tektonicznych były notowane od ponad roku. Na terenie Etiopii tworzy się tzw. „Nowy Ocean”. Według raportów Nature News Service:
„Chociaż narodziny Nowego Oceanu są niezwykle rzadkim zjawiskiem w skali historii świata, to nasza planeta doświadcza właśnie takiego zjawiska. Co może przyćmiewać nieco ten fakt, to specyfika miejsca, jako że dotyczy kompletnie niezamieszkanego rejonu świata, jałowego i wypalonego przez słońce, zwanego Afar Depression w Etiopii. Kontynent Afrykański rozdziera się jak stara koszula, wzdłuż regionu zwanego East African Rift, który to przecina się z Czerwonym Morzem u jego południowego wybrzeża, przebiegając przez tereny Erytrei, Etiopii, Kenii, Tanzanii i Mozambiku. Ciekła lawa pod powierzchnią Ziemi, napiera na jej skorupę, przyczyniając się do przyszłego jej rozpadu.”

Dużo się dzieje jak widać i słychać. Szczególnie ja nie powinnam ignorować takich informacji, jako że podróżując tak wiele, w najodleglejsze regiony świata, tego rodzaju wiedza, być może pozwoli mi unikać tras, które nie jawią się jako bezpieczne. Hehe, to trochę zabawne, ale właśnie za kilka dni lecę do Nowej Zelandii, by uczestniczyć w jednym z ciekawszych, jak mniemam, doświadczeń życia. O tym napiszę więcej na jednym z następnych blogów. 

Ślę dużo miłości i promyków światła do wszystkich Duszyczek, które czytają teraz te słowa.


skomentuj (0)

Live Event: Drunvalo Melchizedek 2009-07-24 08:52:06

Tym razem kilka słów w języku angielskim, jako że jest to informacja przeznaczona dla osób anglo-języcznych; Drunvalo będzie na żywo uczestniczył w programie telewizyjnym, w ESO.TV. A poniżej nieco więcej informacji już od samego Dru....Enjoy it !

ESO.TV Live Event: Drunvalo Melchizedek

On July 29th 2009. Drunvalo Melchizedek will broadcast a spiritual show live via the Internet. This unique event will be available on ESO.TV. You will be able to ask questions from Drunvalo in a text chat and Drunvalo will give you the answers LIVE!

Copy this linkinto your browser for show times and ticket purchase.
http://m1e.net/c?56809860-.FiIZlBJ7WV9Q%404432212-COKOt8Ws4bgIc

A SPIRITUAL TALK SHOW

Humanity has been searching for the purpose and meaning of Life since the beginning. Sometimes we get it, and sometimes we simply and completely miss the point, as we are in these modern times.

Today we see only the surface of Reality. But seldom do we look beyond the surface to the core. When we find what is beyond Life and Death, before the beginning of Creation, the very Source of all that is, and that which is not, then we can breath and remember the Truth, and as it has been said a million times, the Truth will set you free.

In this show we will head in a myriad of directions to slowly expose this Truth, and have fun doing it. This is important, for fun is an intimate part of the Truth.

In our first show we will bring up the subject of the date December 21, 2012. There are hundreds of articles, books and even movies based upon this date, for the world has been hearing for many years this date as part of a perceived prediction coming from the Maya in Mexico, Belize and Guatemala.

In fact, this date of December 21, 2012 is not what it seems. It was the world; archeologists, universities, governments, and students of Mayan studies that made these interpretations of Mayan history and the predictions that we are exposed to. But they are not accurate according to the Maya.

How do I know?

Because the head of the Mayan Council and all 440 Mayan tribes, Don Alejandro Cirillo, personally told me so. According to the Maya themselves, they have not said one word in the last 527 years and so everything that we read, hear or see about the Maya is not coming from the Maya.

So in our first web cast, I have been given the go ahead to begin to reveal to you what is really being predicted, and this is very different than what we have heard, for only part of the first half of the prediction has been exposed. And it is the second half of the prediction that is so illuminating.

So cuddle up, light a candle, get a cup of hot tea and meet me on the web on Wednesday July 29, 2009. We have much to share..... Drunvalo

skomentuj (0)
Księga Gości
duchowość
Ancient Celtic New Zealand uncient understanding of the Waitaha Maori
Spirit of Maat Newsletter from Drunvalo community